| Wszelkich informacji na temat leczenia haluksów i palców młotkowatych udziela lekarz zespołu pod nr tel.: 791408840 | 606491844 | 607665567

halluksy – Pani Anna 20/08/2008

Stopy Pani Anny

Poznań, 20.08.2008

Ania 36l, kosmetolog, właścicielka gabinetu kosmetycznego

Na imie mam Ania, mam 36lat. Z haluksami żyłam od 18 roku życia. Do tego roku, bo wreszcie się ich pozbyłam! Nigdy nie lubiłam swoich stóp, przez to że od młodości wyglądały jak nogi jakiejś babci. Zanim zaczęły mnie boleć, były po prostu brzydkie. Ale jak już zaczeły boleć, to koniec świata. Nie mogłam chodzić w żadnych butach, o szpilkach to już nie wspomne.

Na fitnesie głównie ćwiczylam bez butów, mimo ze troche się wstydzilam. Po prostu dwa ostatnie lata to był koszmar. Zrobiła mi się na obu stopach taka czerwona gula, żaden nowy but już mi nie pasowal.

Zaczęłam szukać i pytać. Jedna znajoma miała taką operację i mówiła ze w sumie nie było tak źle, tylko miała gips przez kilka tygodni, ale to było kilka lat temu.
Nie do końca jej wierzyłam w to „nie tak źle”, bo to przecież zawsze operacja. W zasadzie to gdyby nie mój strach przed znieczuleniem w plecy to już bym pewnie dawno zoperowała te nogi, ale jeszcze ten gips, i te druty.

Przeczytalam w Internecie bardzo duzo informacji o rodzajach operacji, opinii na forach, ale jakos nadal mnie to nie przekonało. Poszłam do dwoch lekarzy, jeden chciał mnie operowac na nfz (termin za rok i jakies druty w paznokciu) a drugi, ten prywatny, był zwyczajnie niemiły, wiec zrezygnowałam. Wypytalam chyba wszystkie moje klientki (jestem kosmetologiem i mam gabinet kosmetyczny w Poznaniu) i co się okazało jedna się operowała na haluksy u doktora Kosmowskiego. No to poszłam na wizyte.

Stwierdził że powinniśmy jednak operować moje stopy. Był bardzo cierpliwy, bo mialam mnóstwo pytan, nawet sobie wynotowałam. Narysował mi wszystko na kartce, wytłumaczyl. Nigdy nie bylam tyle czasu na wizycie u lekarza. Kilka rzeczy przypomnialo mi się jeszcze pozniej, wiec do niego zadzwonilam, i znow ze mna spokojnie porozmawial.

Już prawie się zdecydowalam, bo okazalo się ze nie będzie drutów i gipsu, i ze można chodzic po tej operacji w miare szybko. Tylko jeszcze zostało to znieczulenie w plecy (koszmar). Mimo ze się balam, poszłam. I jak się okazalo, ze wcale niepotrzebnie się balam. Faktycznie nie było tak źle. W klinice ładnie, cichutko, miałam dwuosobowy pokój z druga pacjentką na haluksy, wszyscy uśmiechnięci i mili, nikt mnie za nic nie opieprzał jak w normalnym szpitalu (jak mialam operowaną przepukline w szpitalu na nfz to dopiero była masakra, już o porodzie nie wspomnę)

Sam zabieg wspominam dobrze, ten zastrzyk w plecy i tak mnie nie ominął, ale dostałam wczesniej jakis lek i czułam się troche jak pijana, wiec w sumie nie robiło mi już to różnicy. Przy operacji byłam dość zakręcona, ale cały czas ktoś zabawiał mnie rozmową, strasznie duzo się śmiałam. Z tego co pamiętam, a chyba nie wszystko pamiętam z operacji, to chyba było nawet miło. Czytałam że niektórym przeszkadzają odgłosy zabiegu, mi nic nie przeszkadzało.

Doktor Kosmowski bardzo o mnie dbał w trakcie i po zabiegu. Jeszcze raz wyjaśnił przed swoim wyjściem do domu jak mi prawdopodobnie minie wieczór po zabiegu, w sensie że mnie będzie boleć, że mogę nie spać tak jak zwykle, że ta noc jest najtrudniejsza i takie tam, ale w sumie spałam jak kłoda. Nic z tych rzeczy się nie wydarzyło.

Rano zaczęło mnie dopiero boleć, ale pielegniarka szybko podała mi leki i ból się znacznie zmniejszyl. Około 11 poszłam do domu. „pokuśtykałam” raczej, zanim wyszłam doktor chyba przez godzine tłumaczył mi co się dalej będzie ze mną działo, krok po kroku, przerabialiśmy każdy kolejny etap mojego dochodzenia do siebie w domu (zawsze myślałam ze Ci lekarze to nie mają czasu).

W domu troche bolało, ale leki brałam tylko 5dni. Wszystko bardzo dokładnie jest opisane w zaleceniach które dał mi doktor Kosmowski do domu, recepty na leki tez dostalam. Początkowo wszystko wokół mnie musiał robić mój mąż i synek, jakoś tak byłam rozbita. Ale po tych 5dniach zacząłam znów sama o siebie dbać. Cały czas byłam w kontakcie telefonicznym z doktorem, przesyłałam mu zdjęcia ran komórką, rany wyschły dość szybko i był zadowolony.

Zmianiałam opatrunki jak kazał i chyba bylam dość pilną pacjentką. Dzieki rozmowom z doktorem Kosmowskim ani przez chwile nie czułam się pozostawiona sama ze sobą po operacji. Na szczeście wszystko później szło gładko. Bez kul zaczełam chodzic po tak po 2tygodniach, choć musze przyznać, ze te buty to do pięknych nie należą. Wtedy przestałam potrzebować tak dużo pomocy. Z kulami chodziłam na zewnątrz dłużej, bałam się troche że ktoś mnie może przypadkowo kopnąć, czy szturchnąć i coś się stanie z nogami.

Gdy zaczęłam wychodzić na zewnątrz poprawiło się tez moje samopoczucie, poczułam że wracam do życia, a nie że jestem już „chora”. Po 4tygodniach od operacji zaczęłam znów sama prowadzić samochód. Oczywiście po konsultacji z lekarzem.
Początkowo trochę się bałam jeździć, bo buty jednak są dość grube i niezgrabne, ale obyło się bez wiekszych problemów.
Jeździłam sama na fizykoterapie, na zakupy, do szkoły po syna, kilka razy poszłam do kina, nawet da się pójść na romantyczną kolację w tych butach.

Nogi nadal troche puchną, a jestem już 3miesiące po zabiegu, ale mogę powiedzieć ze wróciłam do sprawności. No i co najważniejsze, nie mam już haluksów. Stopy po operacji są proste, zaczęłam chodzic w nowych butach – jeszcze nie szpilkach, ale w baletkach i mnie nic nie boli. Widze, że nawet nie to ze stopy są teraz ładne jest dla mnie ważne, tylko jednak to, że jestem znów sprawna, bez ciągłego bólu.

Patrząc wstecz, to własnie dopiero ból sprawił ze poszłam w końcu na operacje, nie uroda. Czy musiałam czekać tak długo? Chyba jednak strach przed tym znieczuleniem był głownym moim problemem. Po ponad 3 miesiącach od zabiegu śmiało mogę powiedzieć że to była dobra decyzja. Niebawem wracam do pracy na pełnych obrotach, muszę rozwijać firmę i klientki już tęsknią. Jestem szczęśliwa że wszystko się udało.

haluksy Poznań – specjaliści od halluksów

BIULETYN

Akceptację "Politykę prywatności"

Email marketing powered by FreshMail