| Wszelkich informacji na temat leczenia haluksów i palców młotkowatych udziela lekarz zespołu pod nr tel.: 791408840 | 606491844 | 607665567

Pani Monika (2020)

Pani Monika, 37 lat, haluksy obu stóp

Z haluksami zmagałam się od dawna. Mam, a raczej miałam je w spadku po babciach. Nigdy nie chodziłam w butach na obcasie ani z czubkami, jestem (w miarę) szczupła i wysportowana wiec nie zawsze bierze się to z nadwagi i braku ruchu.

Haluksy powiększały się z roku na rok i bolały coraz bardziej. Nie tylko przy chodzeniu, zdarzało się, ze ból wybudzał mnie ze snu. Ostatnie 2 zimy skończyło się przymusowym przejściem na zamszowe kozaki- w takich ze skóry litej mogłam wytrzymać max godzinę.
Ale największy problem był latem.
Kupno sandałów na szczupłą stopę z haluksem graniczyło z cudem. Wszystko to sprawiło ze zdecydowałam się w końcu na operacja i to na dwóch stopach jednocześnie. Jak się przemęczyć to zdecydowanie raz.

Operację miałam miesiąc po pierwszym kontakcie z kliniką, dokładnie 20.02.2020. W klinice zjawiłam się ok. godz 15, chwile po 17 byłam już znieczulona. Znieczulenie- od pasa w dol- takie samo miałam przy cesarce wiec wiedziałam z czym to się je. Nic strasznego.
Przez cala operacje miałam kontakt z lekarzami, z pielęgniarzami i z anestezjologiem. W sumie to muszę przyznać, że było całkiem śmiesznie.
Lekarze- dr Kosmowski i dr Sulewski- pełen profesjonalizm, dbali także o moje dobre samopoczucie podczas operacji.
Zabieg na dwie stopy trwał łącznie poniżej 1.5 godz. Noc po zabiegu była spokojna, byłam podłączona do kroplówki przeciwbólowej a pokój dzieliłam z przesympatyczna Ania, z która do tej pory mam kontakt i wymieniamy się uwagami na temat naszych stop.
Następnego dnia rano dostałyśmy pyszne śniadanie i przyszedł do nas dr Kosmowski. Poświęcił nam chyba z 3 godz. na rozmowę, krok po kroku wszystko wytłumaczył, nauczył zmieniać opatrunki, dał wytyczne.
Ok godz. 13 mogłyśmy opuścić klinikę i wrócić do domu.

Mieszkam ok 130 km od Poznania ale powrót był zupełnie bezproblemowy. Nic nie bolało, najpewniej dzięki temu, ze obie stopy były znieczulone dodatkowo zastrzykami tuz przed opuszczeniem kliniki. Po powrocie do domu bez problemu przy pomocy dwóch kul mogłam dotrzeć sama do mieszkania.
Nie potrzeba wózka, ale przydaje się krzesło na kółkach, takie od biurka.

Przy wypisie dostaje się receptę na sporą ilość leków i chyba to było najgorsze w całej rekonwalescencji. Ilość leków. Jestem osobą która bierze może z 5 tabletek przeciwbólowych przez rok, wiec było to wyzwaniem. Jeśli chodzi o leki na ból to w sumie w domu wzięłam łącznie 4 tabletki- zaldiar i pyralgina. I to nawet chyba na wyrost, ponieważ bałam się, ze jak zacznie bolec to nie opanuje bólu.
Jednym słowem- jak dla mnie to na cale szczęście- operacja haluksow nie boli. Najbardziej bólem straszyli mnie oczywiście ci, którzy nigdy haluksów nie mieli.

Jeśli miałabym wskazać najcięższy okres to oczywiście są to pierwsze 2 tyg. Nie ze względu na ból a przez opuchliznę, która pojawiała się przy spuszczeniu nóg np. przy wizycie w łazience. Wiec trzymanie nóg u góry to podstawa, przynosi ulgę. Jak wspomniałam, przydaje się bardzo krzesło na kółkach obrotowe. Do godz 17 byłam w domu sama, jeżdżąc na krześle mogłam przygotować obiad, wywiesić pranie, przemieścić się gdy stopy były spuchnięte.
Czasem ustanie w tych specjalnych butach było na tyle męczące ze krzesło przydawało się nawet przy np. myciu zębów, a to przecież tylko 2 min.

Po 2 tyg. pierwsze kontrolne rtg, zdjęcia przesłałam mailem, informacja zwrotna- wszystko ok. Mogłam ściągnąć szwy. Kolejne 4tyg. nawet nie wiem kiedy minęły. Trafiłam akurat na czas kiedy pojawił się koronawirus wiec praca i tak siłą rzeczy sama przeniosła się do domu.

Po 6 tyg. od operacji kolejne rtg i tu ważne- nie słuchać techników rtg!!! Powiedzieli mi ze obie stopy są złamane! Myślałam ze zejdę na zawal serca, na szczęście okazało się ze wszystko jest ok. I można było ściągnąć buty ortopedyczne. Pierwsze kroki bardzo ostrożne, z dnia na dzień coraz lepiej. Najpierw tylko sandały sportowe i papcie, po ok 2 tyg założyłam adidasy.

Za każdym razem gdy miałam jakieś pytania czy wątpliwości zwracałam się do lekarzy i za każdym razem otrzymywałam odpowiedz. Super kontakt smsowy i mailowy. O wszystko można spytać, nie ma głupich pytań. Opieka na najwyższym poziomie, mimo, ze na odległość.
Wczoraj minęło 10 tyg. od operacji. Stopy nie puchną ale do pełnej sprawności jeszcze trzeba poczekać.
Nie mogę jeszcze wrócić do treningów sprzed operacji więc zastępuje je ma razie jazdą na rowerze, naciskając na pedały raczej środkową częścią stóp.

Reasumując- najgorsze pierwsze 2tyg czyli moment do ściągnięcia szwów, potem już z górki. Nie taki diabeł straszny jak go malują ale to tylko dzięki HalluxCenter. Przesyłam także 2 zdjęcia “przed i po”. Proszę ocenić samemu. Gdyby ktoś z Państwa miał jakieś wątpliwości i chciał o coś spytać proszę śmiało pisać na monikadiaku@interia.pl

A całej załodze HalluxCenter i klinice na ul. Wyrzyskiej serdecznie dziękuję.

Monika M.


haluksy

haluksy