| Wszelkich informacji na temat leczenia haluksów i palców młotkowatych udziela lekarz zespołu pod nr tel.: 791408840 | 606491844 | 607665567

Pani Agnieszka (2017) zdjęcia

• znieczulenie
większy dyskomfort czułam jak pryskali mi plecy płynem do odkażania. Samego zastrzyku nie pamiętam, tylko to pryskanie płynem po ciepłych plecach. Natomiast po operacji jest to dziwne uczucie jakby dolna połowa ciała nie należała do mnie…. Przechodzi dość szybko. Niestety wraz z czuciem wraca ból

• kontakt z kliniką a odległość
mieszkam spory kawałek od kliniki (3 godziny samochodem), ale w dzisiejszych czasach odległość nie stanowi żadnego problemu. Maile, mmsy – myślę, że lekarz na miejscu nie byłby w stanie dać takiego poczucia bezpieczeństwa

• dojazd do kliniki a przede wszystkim powrót
klinika nie ma własnego parkingu, ale w okolicy jest sporo miejsc parkingowych. Jeśli chodzi o powrót, to samochód zatrzymał się na awaryjnych przed samymi drzwiami (ruch w nie był zbyt duży) tak , że swobodnie się ulokowałam na przednim siedzeniu, z nogami na desce rozdzielczej. Opatuliłam je zimnymi okładami (co jakiś czas je zdejmując) i wytrzymałam 3 godziny. Przed samym wyjazdem zostałam nafaszerowana lekami przeciwbólowymi i prawdę mówiąc nie musiałam brać niczego więcej! Trzeba tylko unikać ostrego hamowania.
UWAGA! – na wszelki wypadek warto wypożyczyć wózek inwalidzki na 1 dzień, w szczególności jeśli mieszka się poza Poznaniem. Raz – jeśli nie udałoby się zatrzymać na awaryjnych pod samymi drzwiami, to lepiej przejechać kawałek na wózku, dwa – w razie W – gdyby coś się stało (stłuczka choćby i konieczność zmiany swojego auta na taksówkę) – lepiej na wózku się siedzi i przechodzi przez ulicę niż o kulach. Przez pierwsze dni w obuwiu trudno zachować równowagę, poza tym jest się osłabionym i trochę otumanionym przez leki – dlatego lepiej mieć wg mnie wózek i z niego nie skorzystać. Ja akurat nie skorzystałam, ale lepiej dmuchać na zimne.

• czego się bałam
nie bałam się samej operacji, bo po co? Byłam w rękach specjalistów i nie miałam na nic wpływu (moje kompetencje w zakresie medycyny pozwoliły mi tylko na wybór koloru bandażu. Wybrałam zielony). Bałam się 3 rzeczy, bo one zależały tylko ode mnie: czy dam radę sama zmienić opatrunek (błahostka!), czy będę umiała zrobić sobie zastrzyk (no szczypało, ale to ponoć normalne) i czy nie oszaleję będąc tak długo uziemnioną (tydzień w łóżku, a potem ograniczona sprawność ruchowa!!)

• opatrunek
przede wszystkim – jest się dokładnie przeszkolonym! Boli tylko trochę, na początku jak krwawi. Ale jak się odpowiednio zmoczy to pięknie schodzi. Potem to już żadna filozofia. Lekcje PO w liceum się przydało:)
UWAGA!!! za pierwszym razem zrobiłam to na prześcieradle. Błąd! Najlepiej podłożyć jest jakiś czysty ręcznik (z kategorii „wyrzucę go po następnym praniu”) pod stopy, bo w szczególności podczas pierwszego pryskania płynem do odkażania spływa dużo tej pomarańczowej mazi. I wszystko było pomarańczowe…

• zastrzyki
pielęgniarka pokazała jak należy go robić, więc to nie jest tak że wracam do domu i nie wiem co mam robić. Bez pomocy internetu wiedziałam co mnie czeka. Z internetu dowiedziałam się tylko że może szczypać. I szczypie przez jakąś minutę od zastrzyku. Ale tylko trochę

• operacja
osobiście całą przespałam, ale podobno jak jest się przytomnym to bywa zabawnie. Chyba jednak lepiej przespać i nie być świadomym tego co ci robią…

• ból pooperacyjny
Boli. Nie da się ukryć że boli. Wybudza ze snu, ale głównie pierwszej nocy. W klinice w takim przypadku wystarczy poprosić o większą dawkę leku. I to pomaga. Ja prawie całą noc przespałam (z pomocą leku). Przyznam szczerze, że czasem ból menstruacyjny bywał większy, albo ból zębów w pierwszych dniach noszenia aparatu ortodontycznego. Przy czym w klinice dostałam lek dożylnie i ból szybko znikał, a przy bólu od aparatu… Chyba z aparatem było gorzej.

• pobyt w klinice
miałam tylko jedno doświadczenie z operacją. Kilkanaście lat temu na NFZ. Niebo a ziemia. Przede wszystkim – personel ma czas dla ciebie. I przyciski wszystkie działają. Ale najważniejszy jest czas i fakt, że żadne twoje pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi. Wszyscy przejmują się tobą. Pomogą założyć buty. Pomogą wstać. Sprawdzają, czy nie jesteś zbyt blada. Tłumaczą dlaczego nie dostaniesz kolacji . Tłumaczą dlaczego powinno się ostrożnie jeść. Dadzą awaryjną dawkę leków na drogę. Generalnie, jeśli chodzi o sam pobyt i obsługę to dałabym 6 gwiazdek na 5

• dwie stopy czy jedna
wg mnie lepiej od razu dwie. Za jednym bólem, za jednym leżeniem w łóżku, za jednym cyklem zastrzyków. No i w dwóch butach o tej samej wysokości łatwiej jest równowagę utrzymać.

• ból w pierwszych dniach
brałam tabletki wtedy jak bolało. Bolało przez pierwsze 3 dni (tj. dzień wyjazdu z kliniki i 2 kolejne). Brałam nawet o jedną więcej niż w rozpisce. Zaldiar działał na mnie lepiej. Po 4 dniach w ogóle odstawiłam tabletki przeciwbólowe

• toaleta
pierwsza próba to wyczyn, bo trzeba było dojść! w tych bucikach, w których człowiek nie wiedział jak chodzić. Których założenie bolało, bo był dodatkowy ucisk na stopy. Z kulami dało radę, ale miałam za sobą asekurację (do drzwi i od drzwi na szczęście. Dalej sama sobie poradziłam). Za 4 razem byłam już w pełni samodzielna. Dużym plusem był fakt, że łazienka, z której korzystałam przez te 6 tygodni była wąska i miałam o co się oprzeć.

• kąpiel
W kabinie prysznicowej z zamontowanym krzesełkiem. Weszłam w butach. Usiadłam. Przygotowałam wszystkie kosmetyki. Zafoliowałam folią spożywczą stopy aż po łydki (w opatrunkach i butach). Wystawiłam stopy za kabinę prysznicową. Tam też było krzesełko, na którym oparłam zafoliowane (i na wszelki wypadek w workach na śmieci) stopy. Siedząc cała się umyłam. Na koniec wytarłam się ręcznikiem, wciągnęłam stopy do kabiny, zdjęłam folie i wyszłam z kabiny. Cały proces na siedząco ze stopami wystającymi spoza kabiny. I znowu – dużym plusem było już zamontowane siedzenie, ale myślę, że wystarczyłby fotel ogrodowy. Dzięki takiemu rozwiązaniu byłam w pełni niezależna

• obrzęk
przez pierwszy tydzień – po powrocie z toalety miałam już dosyć – nogi do góry i najlepiej zimny okład. Po jakiś 10 dniach nastąpił przełom – nagle mogłam dreptać po domu przez godzinę, dwie, trzy. Zjeść posiłek w kulturalny sposób przy stole z nogami na ziemi. Niewielki obrzęk pojawiał się po spacerze (tzn. 20 minut truptania na świeżym powietrzu w mrozie). Obrzęk największy był wieczorem i zawsze po dłuższym spacerze (w moim przypadku ok. 2 km). Po założeniu „normalnego” obuwia (czyli adidasów) większy obrzęk powrócił. Zniknął jakieś 4 miesiące po operacji.

• operacja a pora roku
kwestia bardzo indywidualna, zależna od wielu czynników typu praca, opieka, urlop itp. Akurat ja byłam w tej komfortowej sytuacji , że termin wybrałam patrząc tylko na siebie. Operacja pod koniec stycznia pozwoliła mi na korzystanie z uroków lata. Z drugiej strony – śnieg, mróz, lód nie pozwalają na spędzanie czasu na świeżym powietrzu, bo 2 pary skarpet, folia pomiędzy nimi i sandały to jednak mniejsza ochrona przed zimnem niż kozaki.

• Powrót do normalnego obuwia
po 6 tygodniach mogłam założyć adidasy. Pierwsza próba ich założenia była bolesna i wydawało mi się to niewykonalne. Po prostu miałam wrażenie, że stopa mi się w bucie nie mieści. Pierwsze kroki to na nowo szukanie środka ciężkości. Przez pierwszy tydzień – dwa czułam każdy wykonywany krok. Chodziłam jak pokraka. Potem stopy bolały coraz rzadziej. Po 11 tygodniach od operacji byłam w stanie założyć inne obuwie (mokasyny). Potem nawet dawałam radę chodzić w czymś innym niż miękkie i wygodne adidasy. Od tygodnia 13 chodziłam już w każdym obuwiu na płaskiej podeszwie. Po 16 tyg.bez problemu założyłam buty na obcasie (założyłam, ale nie chodziłam). Nie ukrywam, że kupiłam kilkanaście par nowych butów z okazji nowych stóp.

• szwy
Zdjęcie szwów po 2-3 tygodniach. Nieprzyjemne, ale do zniesienia. Wizja umycia stóp pomagała. Robił to ortopeda z rodzinnej miejscowości, zagadywał, żeby odciągnąć moją uwagę, ale i tak czułam. Do przeżycia.

• rehabilitacja
Miałam tylko pole magnetyczne, żeby przyspieszyć proces gojenia. W domu używałam urządzenia do hydromasażu (przynosiło ulgę). Nie wiem, czy pomogło, ale na pewno nie zaszkodziło

• dodatkowe uwagi: byłam w tej komfortowej sytuacji, że podczas tych 6 tygodni w obuwiu pooperacyjnym byłam zwolniona ze wszelkich obowiązków domowych i mogłam skupić się tylko na sobie. Proces leczenia przebiegał bez komplikacji, możliwe, że ze względu na wiek (35 lat) i ogólnie zdrowy organizm.

• Powrót do normalnego życia
Ogólnie po tygodniu można już w miarę normalnie funkcjonować – nie czuć bólu, a chodzenie w obuwiu pooperacyjnym nie jest już wyzwaniem. Jednak przez te 6-8 tygodni lepiej odpoczywać, więcej leżeć niż chodzić i generalnie trzeba być ostrożnym. Ale kawa, kino, zakupy – czemu nie! Po 8 tygodniach od operacji (2 w normalnych butach) funkcjonowałam już prawie w 100 %. Chodziłam na spacery, do miasta itp. Po 13 tygodniach pojechałam na dłuższy urlop i codziennie miałam na koncie jakieś 30-40 tys.kroków, a stopy mi w tym czasie nie dokuczały. Blizny prawie zniknęły (poza tą, z której strup zdrapałam)

• Blizny
Nie rozdrapywać strupów!! Ja przy jednej stopie nie mogłam się opanować i niestety została mała blizna. Jednak lepsza mała blizna niż halluks.

 

 

operacja halluksów

 

 

operacja halluksów

 

 

operacja halluksów