| Wszelkich informacji na temat leczenia haluksów i palców młotkowatych udziela lekarz zespołu pod nr tel.: 791408840 | 606491844 | 607665567

Pan Bogdan (2016) powikłanie!

Pan Bogdan (2016) powikłanie!

Bogdan lat 54, jak widać jedyny mężczyzna dzielący się swoimi doświadczeniami, a są one dość bogate. Problemy z haluksami na obu stopach pojawiły się u mnie już w młodości. Normą było to, że buty bardzo szybko stawały się koślawe jak moje haluksy.

Szukałem coraz szerszych i wygodniejszych modeli buta. W ten sposób stałem się fanem butów Camper. Z biegiem lat miałem jednak coraz większe problemy z lewą stopą. Często gęsto, podczas dłuższych podróży prowadziłem samochód ze zdjętym butem. W 2014 roku zdecydowałem się na wizytę konsultacyjną w kontekście ewentualnej operacji.

Pan doktor z Łodzi uczciwie wyłuszczył mi wszelkie aspekty operacji, proces późniejszego dochodzenia do pełnej prawności, powikłania które mogą wystąpić, itp. Ostudziło to moje zamiary i wtedy nie zdecydowałem się na operację.
W 2016 roku powróciłem do tematu, bo moja lewa stopa częściej mi dokuczała. Zacząłem szukać w Internecie i tak między innymi trafiłem do HalluxCenter.

Bardzo istotna dla mnie sprawa to rozpoznanie przypadku na podstawie przesłanego mailem zdjęcia RTG stopy i rozmowy telefonicznej. Uniknąłem w ten sposób podróży, a mam prawie 300 km do Poznania. Decyzja została podjęta, operacja ma być w październiku, czyli już po letnio- wakacyjnej aktywności.

Z dostępnych opisów w internecie raczej wynika, że operacja haluksa to tyle co nic, niektórzy po tygodniu wracają do pracy. Myślę sobie, jesteś twardy, dajesz sobie 4 tygodnie wolnego i do roboty. Do sprawy podszedłem z marszu, po pracy pojechałem do Poznania.

Jest 13 października, wieczorem operacja, rano instrukcje doktora co dalszego trybu leczenia i o 11 wracam do domu. Sam prowadzę, mogę sobie na to pozwolić bo operowana była lewa stopa, a samochód jest z automatyczną skrzynią biegów. Doktor trochę pokręcił głową, ale nic nie powiedział.

Dalej było książkowo, szybko odstawiłem leki przeciwbólowe, w nocy spałem bez problemu. Po dwóch tygodniach zdjęte szwy, stopa na zdjęciu kontrolnym rtg jak ta lala. Po czterech tygodniach wracam do pracy, oczywiście w bucie ortopedycznym. Po sześciu tygodniach zaczynam chodzić w normalnych butach. Dla pewności robię zdjęcie rtg i wysyłam doktorowi do oceny. Jest 5 grudnia, szok, doktor dzwoni i mówi, że jest źle, nastąpiło przemieszczenie zespolenia.

Nie wiem co mówić, zamurowało mnie. Co dalej? Seria kilku rozmów telefonicznych i decyzja, że 8 grudnia ponownie operujemy stopę. W trakcie ponownej operacji okazało się, że nie było zrostu zespolonych kości. Dlaczego? Nie bardzo wiadomo.

Tym razem wracałem do domu jako pasażer, z podobnymi zaleceniami na najbliższe tygodnie. Przeżyj to jeszcze raz. Bardzo skrupulatnie przestrzegam wszystkich zaleceń i ograniczeń. Po 2 tygodniach jest ok. Po 5 tygodniach wracam do pracy. Tym razem w bucie ortopedycznym chodzę aż do końca 8 tygodnia.

Nadchodzi godzina prawdy, zdjęcie rtg, czekam na werdykt. Doktor mówi, że noga jest w porządku. Zaczynam uczyć się chodzić. Jest prawie 5 miesięcy po pierwszej operacji, do tego prawie 10 tygodni nieobecności w pracy. Bywa i tak.